fbpx

I nowość dla mnie ”- napisał na Twitterze Rob Macaire.

Łączy bogaty w ropę region Zatoki Perskiej z otwartym morzem. Duża część światowego transportu ropy odbywa się drogą morską. Na rynkach panowała niepewność w związku z kryzysem. Iran ostro zaprzeczył zarzutom i mówił o bezpodstawnych zarzutach. Minister spraw zagranicznych Iranu Mohammed Jawad Zarif ponownie oskarżył Stany Zjednoczone o wykorzystywanie incydentów jako wymówki. Iran wcześniej wskazał, że Stany Zjednoczone i ich sojusznicy mogą być odpowiedzialni za same ataki i że chcą winić Teheran za sprowokowanie konfliktu zbrojnego i doprowadzenie do zmiany reżimu w Iranie przedstawił film z incydentów na poparcie zarzutów wobec Iranu, nagranych po wybuchu.

Ma pokazać, jak łódź motorowa Irańskiej Gwardii Rewolucyjnej zbliża się do tankowca „Kokuka Courageous”, a załoga zdejmuje z kadłuba tankowca niewybuchaną minę zatrzymującą. Dlatego jednym z możliwych wyjaśnień byłoby to, że materiały wybuchowe należy odzyskać w celu usunięcia śladów. UE do tej pory wstrzymywała dyskusję na temat winy.

Tylko rząd brytyjski stanął po stronie USA. Minister spraw zagranicznych Jeremy Hunt wyraził przekonanie, że domniemane ataki zostały przeprowadzone przez Iran, jego Gwardię Rewolucyjną. Ale Hunt też nie przedstawił żadnych dowodów. W sobotę irańskie MSZ wydało polecenie ambasadorowi Wielkiej Brytanii w Teheranie – poinformowała państwowa agencja informacyjna Irna. Szef departamentu europejskiego w ministerstwie powiedział ambasadorowi Robowi Macaire’owi, że „anty-irańska” wypowiedź Hunta jest „nie do przyjęcia”.

Hunt powtórzył amerykańskie zarzuty przeciwko Iranowi „pośpiesznie i na ślepo” bez dowodów. Jednak brytyjski ambasador w Teheranie odrzucił doniesienia, że ​​został wezwany przez MSZ. „Interesujące. I nowe dla mnie” – napisał na Twitterze Rob Macaire. Raczej sam poprosił o pilne spotkanie w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, które też mu ​​przyznano. „Żadnego wezwania do sądu” – napisał dyplomata. Rząd Stanów Zjednoczonych samodzielnie wycofał się z zeszłorocznego międzynarodowego porozumienia nuklearnego z Iranem. Próbuje wywrzeć na Teheran presję sankcjami gospodarczymi, aby wynegocjować nowe, ostrzejsze porozumienie.

Jak dotąd Iran odmówił. Władze w Teheranie postawiły 7 lipca pozostałym kontrahentom – Chinom, Niemcom, Francji, Wielkiej Brytanii i Rosji – ultimatum. Albo zapewnili obiecane dotychczas w porozumieniu korzyści gospodarcze, albo Iran rozpocznie drugą fazę częściowego wyjścia z porozumienia.

Iran następnie ponownie wzbogaciłby uran poza wcześniej uzgodnioną górną granicę. Jak dotąd rząd irański wywiązał się z porozumienia. Źródło: ntv.de, ino / dpa “” “Tylko w przypadku przeważającej zielonej energii elektrycznej e-mobilność przyniesie wyraźne korzyści w zakresie ochrony klimatu. (Zdjęcie: zdjęcie sojusz / dpa) Samochody elektryczne powinny chronić środowisko. Przeciwnicy mówią jednak: wyrządzają mu więcej szkód niż silniki spalinowe. Ci sami naukowcy, którzy dwa lata temu wywołali sensację często cytowanym badaniem, przeliczyli. Wynik jest zaskakujący. Czy to prawda, w imię ochrony klimatu, w pełni na e-mobilności położyć?

A może ta politycznie pożądana zmiana jest „ukierunkowanym oszustwem w polityce przemysłowej”, jak mówi były prezydent Ifo Hans-Werner Sinn? Wydaje się, że świat motoryzacyjny jest głęboko podzielony w tej kwestii. W środku gorącej debaty badanie przeprowadzone w Szwecji jest pełne nowych odkryć, które mogą postawić przeciwników w żałobie, a być może nawet doprowadzić do rozejmu. Cecha szczególna: pochodzi od pióra tych samych badaczy, którzy dwa lata temu sporządzili znacznie gorszy bilans rzekomych ekologicznych zalet elektromobilności w porównaniu z konwencjonalnymi pojazdami. Największym zarzutem, który wielokrotnie powtarzają krytycy, jest niszcząca klimat produkcja baterii do samochodów elektrycznych.

Ślad CO2 jest znacznie większy niż w przypadku konwencjonalnych pojazdów ze względu na zawarte w nich surowce akumulatorowe. Nowe badanie ze Szwecji koryguje ten obraz. Na podstawie bardziej aktualnych danych iw przeciwieństwie do swoich starych wyników badań eksperci doszli do wniosku, że już podczas produkcji baterii emitowanych jest znacznie mniej gazów szkodliwych dla klimatu niż wcześniej. Organ energetyczny, produkcja akumulatorów litowo-jonowych wytwarza obecnie średnio od 61 do 106 kilogramów ekwiwalentu CO2 na kilowatogodzinę pojemności akumulatora. Jeśli weźmie się pod uwagę nieprzejrzyste dane – czyli te z chińskich fabryk – proporcja ta wzrasta do 146 kilogramów na kilowatogodzinę – piszą naukowcy. W starej analizie z 2017 roku było to od 150 do 200 kilogramów, a prasa z wdzięcznością przyjęła liczby.

W swojej interpretacji „Szwedzkiego badania”, jak go nazywano, jedna gazeta posunęła się tak daleko, że ostatecznie zredukowała złożone wyniki do 17 ton CO2 na akumulator.https://yourpillstore.com/pl/eleganza/ Opinia publiczna zareagowała szokiem, a rzekomy wynik badania był następnie wielokrotnie cytowany. Jedyny haczyk brzmiał: informacja dotyczyła 100-kilowatowego akumulatora z Tesli Model S 100 D – prawdziwego ciężkiego z floty pioniera elektryki Elona Muska.

Samochód klasy średniej, taki jak ID. Z drugiej strony 3 od VW ma tylko akumulator o połowę mniejszy. Średnie liczby w badaniu z 2017 roku były niższe. I nawet na tej podstawie można dziś zauważyć wyraźną poprawę równowagi klimatycznej.

Jednym z głównych powodów takiego stanu rzeczy są większe zakłady produkcyjne, które również produkują znacznie więcej baterii. Autorzy piszą, że te tak zwane korzyści skali zwiększają wydajność fabryk. Rosnące wykorzystanie bezkopalnych źródeł energii ma obecnie również pozytywny wpływ. Według naukowców udział energii odnawialnych w produkcji baterii jest wciąż stosunkowo niski, ale rośnie.

Idealnie byłoby, gdyby samochód elektryczny został w pewnym momencie zbudowany i naładowany w całości przy użyciu zielonej energii, a dłuższy cykl życia samochodu elektrycznego również przyczynia się do lepszego śladu węglowego. Dług klimatyczny maleje w trakcie jazdy – im szybciej, tym czystsza jest energia elektryczna. Według ADAC wadę samochodów na baterie rekompensuje osiągi na poziomie od 50 000 do 100 000 kilometrów. Floty Tesli w USA są znacznie powyżej tej wartości, a nowe badanie szwedzkie również wyraża kontrowersyjne zapotrzebowanie na materiały na baterie. Naukowcy krytykują górnictwo jako „wielkie skutki ekologiczne i społeczne”.

Dlatego domagają się lepszych metod recyklingu. „Ważnym krokiem w kierunku zmniejszenia zapotrzebowania na nowe surowce” jest recykling metali ze zużytych baterii – mówią. Ponadto stare baterie musiałyby być zbierane i poddawane recyklingowi. W samochodach elektrycznych występują akumulatory litowo-jonowe, które zawierają nie tylko lit, ale także kobalt, nikiel i aluminium. W szczególności wydobycie litu i kobaltu jest uważane za problematyczne dla środowiska i ludzi.

Oczywiste jest, dokąd musi zmierzać podróż: według ADAC z akumulatorów napędowych można odzyskać do 95 procent odpowiednich materiałów funkcjonalnych – kobaltu, niklu i miedzi. Odzysk litu jest również możliwy, ale obecnie jest nieopłacalny ze względu na niskie ceny surowców. To powinno się zmienić wraz z nowymi technologiami. Eksperci przewidują, że cała gałąź przemysłu akumulatorów litowo-jonowych rozwinie się, gdy tylko podaż zużytych baterii będzie wystarczająco duża i pojawi się jeszcze jedna pozytywna zmiana: lit może wkrótce przybyć z Europy. Firma European Lithium chce rozpocząć wydobycie surowca w Austrii w 2021 roku.

Jednocześnie trwają badania nad bateriami, które zużywają mniej kobaltu lub nie zużywają go wcale. Tesla już drastycznie zmniejszyła ilość kobaltu w swoich akumulatorach. W obecnym stanie rzeczy czas na mobilność elektryczną, a aktualizacja pokazuje, że samochody elektryczne nie są łatwym rozwiązaniem zmian klimatycznych.

Zasadniczo badacze trzymają się również krytyki procesu produkcyjnego. Nie oznacza to jednak, że e-mobilność to ślepy zaułek. Decydującym czynnikiem jest dalsze zmniejszanie zadłużenia klimatycznego i promowanie recyklingu baterii, aby można było ponownie wykorzystać cenne surowce.

Badanie dostarcza cennych informacji na temat śladu ekologicznego pojazdów elektrycznych opartych na akumulatorach litowo-jonowych – powiedziała Claudia Kemfert z Niemieckiego Instytutu Badań Ekonomicznych (DIW). Wyjaśnia, że ​​znaczną część możliwych negatywnych skutków można przypisać produkcji komórek. W przyszłości można spodziewać się znacznie wyższego udziału zielonej energii w produkcji i eksploatacji – zdaniem eksperta ds. Energii, transportu i środowiska dodatkowo zmniejszy to ślad węglowy. „Ponadto postęp technologiczny oraz zwiększone standardy zrównoważonego rozwoju i recyklingu oznaczają, że mniej metali ziem rzadkich lub innych ograniczonych surowców będzie używanych”. W przyszłości nie tylko eksploatacja, ale także produkcja pojazdów i akumulatorów będzie musiała być całkowicie neutralna dla klimatu, aby móc spełnić cele porozumienia paryskiego.

Oczywiste jest, że jeśli będziesz trzymać się silnika spalinowego, nie można osiągnąć żadnych celów klimatycznych. „Wszystkie niedawne badania pokazują, że samochody elektryczne, które są zasilane zwykłym miksem energii elektrycznej, mają niewielkie korzyści w zakresie ochrony klimatu” – mówi profesor ds. Systemów energii odnawialnej. Jednak z przeważającą zieloną energią elektryczną byłoby oczywiste korzyści dla ochrony klimatu. Źródło: ntv.de „Zdjęcie udostępnione przez irańską Studencką Agencję Informacyjną (ISNA) przedstawia płonący tankowiec. (Zdjęcie: zdjęcie sojusz / dpa) W Zatoce W Omanie zaatakowano dwa tankowce, a Stany Zjednoczone natychmiast obwiniają Iran.

Chociaż Brytyjczycy zgadzają się z tą oceną, wiele krajów UE się wstrzymuje. W końcu stawka jest wysoka. A fałszywe informacje wywiadowcze pojawiły się już w czasie wojny w Iraku, aw przypadku ataków na tankowce w Zatoce Omańskiej nie ma oznak jednomyślnego poparcia w UE dla zarzutów USA pod adresem Iranu. Federalny minister spraw zagranicznych Heiko Maas i jego koledzy z Luksemburga i Holandii jasno dali do zrozumienia na spotkaniu w Luksemburgu, że nie chcą w tej chwili wyciągać żadnych wniosków. „Nadal zbieramy informacje” – powiedział Maas. Znamy ustalenia amerykańskich i brytyjskich służb specjalnych, ale sami nie podjęliśmy jeszcze ostatecznej decyzji.

Minister spraw zagranicznych Luksemburga Jean Asselborn przypomniał, że Stany Zjednoczone zaatakowały Irak w 2003 r. Na podstawie świadomie lub nieświadomie błędnie zinterpretowanych informacji wywiadowczych o rzekomej broni masowego rażenia przez Saddama Husajna. Podobnie jak sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres wezwał do niezależnego śledztwa. „Uważam, że głównym zadaniem ministrów spraw zagranicznych jest unikanie wojny” – powiedział Asselborn. „Musimy to zrobić dzisiaj”. „Jestem zainteresowany wszelkimi wyjaśnieniami, jakie można udzielić” – powiedział holenderski minister spraw zagranicznych Stef Blok w Luksemburgu. Holandia nie ma własnej wiedzy na temat tego, kto stał za atakami: dwa tankowce zostały uszkodzone podczas incydentów u wybrzeży Iranu.

Drugi z dwóch statków, „Front Altair” norweskiej firmy żeglugowej, zapalił się po wybuchu. Niedawno, po rządach USA, rząd brytyjski również doszedł do wniosku, że atak na okręty mógł zapoczątkować Iran. Jednak nie ujawniono żadnych rozstrzygających dowodów. Prezydent USA Donald Trump, sekretarz stanu Mike Pompeo i inni czołowi członkowie rządu USA powtórzyli swoje zarzuty wobec Teheranu w ciągu ostatnich kilku dni.

Pompeo powiedział w kilku wywiadach, że nie ma wątpliwości, że Iran był odpowiedzialny za ataki. Powiedział, że potwierdzają to liczne raporty wywiadowcze, ale bez podawania szczegółów. Pompeo telefonował w weekend do różnych kolegów z innych krajów i był przekonany, że inni zrozumieją zagrożenie ze strony Teheranu. „Świat musi się zjednoczyć w obliczu zagrożenia ze strony Islamskiej Republiki Iranu” – ostrzegł Pompeo. Wyraźnie nie wykluczył reakcji militarnej, ale podkreślił: „Nie chcemy wojny”. Rząd w Teheranie zaprzeczył zarzutom, sugerując, że Stany Zjednoczone i ich sojusznicy mogą być odpowiedzialni za same ataki i że chcą winić Teheran za sprowokowanie konfliktu zbrojnego i doprowadzenie do zmiany reżimu w Iranie Wkrótce po incydentach rząd USA zaprezentował film, który ma pokazywać łódź motorową Irańskiej Gwardii Rewolucyjnej zbliżającej się do tankowca „Kokuka Courageous” po eksplozji, a załoga usuwa niewybuchaną minę zabezpieczającą z kadłuba tankowca. Dlatego jednym z możliwych wyjaśnień byłoby to, że materiały wybuchowe należy odzyskać w celu usunięcia śladów. Film nie jest wyraźnym dowodem.

Rząd USA ogłosił, że opublikuje dalsze dowody na poparcie swojej oceny. Jak dotąd pozostała winna solidnych dowodów na swoje zarzuty. Wielu partnerów międzynarodowych było niechętnych, aby wskazać winę i zażądać dokładnego zbadania incydentów.

Gdyby UE zgodziła się z oceną USA, mogłaby pojawić się kwestia nowych sankcji wobec Iranu. W rzeczywistości UE chce uniknąć dalszej eskalacji sytuacji, aby zachować szansę na uratowanie międzynarodowego porozumienia jądrowego. Stanowi to, że Iran zrzeka się działalności przemysłowej, która mogłaby umożliwić zbudowanie bomby atomowej. W zamian obiecano zniesienie sankcji, a rząd Stanów Zjednoczonych samodzielnie wycofał się z porozumienia nuklearnego z poprzedniego roku.

Próbuje wywrzeć presję na Teheran sankcjami gospodarczymi w celu wynegocjowania nowego, ostrzejszego i przedłużonego porozumienia. Jak dotąd Iran odmówił. Konflikty w Wenezueli i Sudanie to kolejne tematy spotkania ministrów spraw zagranicznych UE.

Ponadto, między innymi, udzielone zostaną porady, w jaki sposób można zwiększyć wydajność i skuteczność wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa UE.